sobota, 15 lutego 2014

Labirynty śmierci. cz: 3

Przez kolejne dni bał się wyjść na zewnątrz. Aż któregoś wieczoru, to dziwne uczucie powróciło ze zdwojoną siłą... Wił się z udręki po ziemi, chciał za wszelką cenę powstrzymać w sobie żądzę mordu. Oczy nabiegły krwią, w ustach zaschło a ciało przeszywał głód. Głód krwistych serc ludzi... Zerwał się z podłoża i puścił pędem przed siebie, byle dalej...

***

Drzwi zakładu pogrzebowego trzasnęły mocno. Zapłakany właściciel podniósł głowę i zobaczył swego pomocnika z nowym wydaniem "Times" w dłoni.
- Szefie... tu... Tu piszą, że ten trup, co to go pan wiózł, był za życia ugryziony przez jakąś namiętną kochankę w ucho i teraz stał się żywym... - podetknął mężczyźnie płat strony przed oczy i kilka razy dziobnął palcem, wskazując, mówiący o zajściu fragment tekstu.
- ...że też oni mogą wymyślać takie durnowate historyjki, bez ponoszenia konsekwencji!!! - krzyknął nagle, przeczytawszy kilka linijek. - Mój syn nie żyje, ktoś wydarł mu serce, a gazety piszą o zombie?! Muszę natychmiast porozmawiać z sir Gilbertem! - zerwał się do wyjścia. Po chwili już szedł szybkim krokiem w kierunku drukarni Gilberta Hoock'a.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...