środa, 4 marca 2020

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ SZÓSTY»

Poszedł do aresztu. Poprosił by przyprowadzono do sali przesłuchań Michała Bogdanowa. Zanim wykonano jego polecenie, zadzwonił do swojego przyjaciela Tomasza Urela, który także był detektywem, pracującym na tej komendzie.
- Cześć, co tam? - odezwał się głos w słuchawce.
- Hej! Oderwałem cię od roboty? - zapytał szybko Sebastian.
- Nie, na razie nudy, obserwuję pewien dom... Ale, co masz dla mnie? - w głosie Tomka brzmiała nutka zniecierpliwienia. Trójecki więc nie przedłużał: - Dzwonię po radę.
Po drugiej stronie zaległa cisza.
- Mam u siebie faceta, który pasuje mi do wszystkich zbrodni... Jednak... To nie on! Cholera, nie wiem, co mam robić? Wypuścić? Dać ogon?
- ...
- Jesteś tam?
- yyy... Tak! Faktycznie masz problem!
- Toś się kurna wysilił! - prychnął w odpowiedzi Trójecki. Głos Urela zaczął cichnąć, jakby rozmówca odłożył komórkę. Nagle Tomasz krzyknął tylko:
- Cholera!!! Zdzwonimy się!
Połączenie przerwano.
- Jestem w dupie! - rozzłościł się na siebie detektyw. Wszedł do sali, gdzie czekał na niego aresztant.
- A teraz powiesz mi wszystko co wiesz, o morderstwach tych dzieci!!! - usiadł na przeciw Bogdanka. Mężczyzna patrzył na niego. - Gadaj!
Michał przełknął ślinę. Nie bał się, ale nie miał zamiaru iść do więzienia do końca swoich dni, za coś, czego nie zrobił.
- Nagle zaniemówiłeś? - Sebastian nie chciał zbyt mocno naciskać podejrzanego, by mieć pewność, że jego odpowiedzi będą szczere, a nie powiedziane pod przymusem. - Chcę wiedzieć, jak doszło do tych zbrodni, jaki miałeś motyw? Jesteś jakimś satanistą, czy innym zwyrolem???
- Nie.
- O! To już coś! Odzyskałeś głos... Skoro, nie jesteś psycholem, to dlaczego te dzieciaki zginęły?!
- Nie wiem.
- Ah! No, ja także: NIE WIEM!!! Dlatego współpracuj ze mną, i mi to, do ciężkiej cholery, powiedz!!!
Bogdanek zastanowił się. Musiało być jakieś wyjście z jego sytuacji. Postanowił, że wyjaśni wszystko temu detektywowi, i nie da sobie przerwać ani na moment.
- Dobrze. - odparł.
- No, kurwa, nareszcie!!! - ironicznie zawołał Trójecki.
- Mam warunek.
- ...???
- Powiem panu wszystko co wiem, ale ani razu mi pan nie przerwie, choćby miał pan milion pytań! Inaczej nic z tego.
Zaskoczony Sebastian poprawił się na krześle, spojrzał na oskarżonego, i machnął ręką.
- Niech ci będzie!
Michał powtórzył, z najmniejszymi szczegółami to, co wcześniej już mówił, nie pomijając nawet kawałka ze swojego życiorysu. Przy opowiadaniu o swoich wizjach, detektyw, już chciał o coś zapytać, ale Bogdanek dał znak, iż chce mówić do końca.
- No... Nieźle... - skwitował wszystko porucznik. Jak mówi polskie przysłowie: "tylko krowa nie zmienia zdania"...Widzę, że ty też nie. Twierdzisz, że, to co mówisz jest prawdą?
- Tak.
- Byłeś półgłówkiem, nagle, po zapaści, jesteś geniuszem... I masz wizje... Ciekawe, ciekawe...
- Poruczniku, byłem martwy dość długo, by mogło coś się przywlec za mną, kiedy wróciła mi świadomość! Nie czytał pan o tym? Nie oglądał w telewizji?
Trójecki był już pewien: ten gość nie byłby zdolny do zabójstw dzieci. Pozostawało jedynie udowodnić, że nie działa w porozumieniu z przestępcą. Nie dał po sobie poznać Michałowi, że wierzy w jego niewinność.
Ten ból głowy pojawił się tak nagle, nie mógł w pewnej chwili złapać tchu. Dotarł do niego okrzyk Sebastiana:
- Co się dzieje?!

"Piękna willa z ogrodem. Na trawniku przed domem dziecko, chłopiec. Rower, upadek, płacz, mężczyzna... Ciemność... Cisza..."

Pogotowie przyjechało bardzo szybko. Już na noszach, Michał ocknął się. Odszukał wzrokiem detektywa i skinął na niego.
- Co jest? - podszedł do karetki.
- On, znów to zrobi... - odparł Bogdanek, i zemdlał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...