Tak płynęły dni, miesiące i lata...
Kiedy w jakiś zimowy wieczór, Straszek zapytał swoja przyjaciółkę, czy chciałaby wrócić do swojego domu, Weronka zdziwiona powiedziała:
- Straszku, dlaczego miałabym wracać do domu, skoro jestem w domu? - roześmiała się szczerze, przytulając do siebie ulubieńca. - Mój dom jest tu, nie chcę mieszkać z dala od moich kochanych przyjaciół! - dodała.
I tak Weronika już na zawsze została w bajkowej krainie, żyjąc pośród krasnali...
***
-Nadio stało się coś strasznego!!! - powitała młodą dziewczynę, zapłakana kobieta. - Weronika...!!! Ona obudziła się na moment, a potem zaczęło się całe to zamieszanie...zabrali ją na blok operacyjny... - dokończyła, szlochając.
- Proszę się uspokoić... Teraz musi pani być bardzo silna dla Weroniki. - Nadzieja delikatnie posadziła roztrzęsioną matkę dziecka na krześle. - Pójdę po kawę albo wodę, co pani sobie życzy?
- Poproszę gorącą herbatę... - szepnęła przez łzy.
Opiekunka odeszła.
Różne myśli przychodziły do głowy matce. Nie potrafiła zapanować nad emocjami. Czarny scenariusz jakoś nie opuszczał jej umysłu ani na chwilę. Była bliska załamania.
-Proszę, pani herbata. - wyrwał ją ze złych rozmyślań miły głos. Wzięła ciepły plastykowy kubeczek i upiła łyk, nie zważając na piekący ból na ustach.
- Dziękuję...
Nadia przysiadła obok niej. Była cicha, opanowana, matka Weroniki również, powoli zaczęła się uspokajać. W ich sercach tliła się nadzieja, że wszystko będzie w porządku.
Nie wiedziały, która była godzina, gdy z sali wyszedł chirurg, prowadzący operację.
Pamiętała, jak Nadia wzięła ją delikatnie za rękę...
- Przykro nam... ale dziecko było zbyt słabe, by przeżyć tak skomplikowany zabieg... Robiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, aby dziewczynka żyła.
Obie przytuliły się do siebie, matka płakała, opiekunka musiała powstrzymać swoje łzy. Kiedy odwieziono kobietę do jej domu, Nadia weszła na chwilę do sali operacyjnej. Na zimnym stole leżało małe, wątłe ciało dziecka, okryte prześcieradłem. Dziewczyna podeszła tam, ujęła w dłoń rączkę Weronki i szepnęła:
- Twoja mama bardzo cię opłakuje, ale ja wiem, że teraz jesteś w lepszym świecie... Pamiętaj proszę o swojej mamusi, bo my też nigdy o tobie Weroniko nie zapomnimy... Spoczywaj w pokoju.
Koniec...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz