***
Słońce świeciło, ptaki śpiewały a wkoło było zielono. Weronika szła przez łąkę w towarzystwie krasnoludka. Straszek nie był tego ranka zbyt rozmowny, więc postanowiła zebrać kwiaty na wianek dla siebie. Kiedy zrobili mały postój, aby odpocząć, splotła giętkie łodyżki i włożyła kwiecisty wianek na głowę.
- Teraz wyglądasz jeszcze ładniej, niż kiedy cię znaleźliśmy! - zachwycił się krasnal.
- Znalazłeś mnie? - zdziwiła się Weronka. - Jak?
- Oh! To było zupełnie przypadkowe... - żachnął się. - Ja i moi bracia nie mięliśmy w tamtym dniu w planie kogokolwiek znaleźć...
- Ale znaleźliście mnie! Dziękuję! - odpowiedziała.
- To nic takiego! Bracia powiedzieli, żebym się tobą zaopiekował, kiedy oni pójdą do pracy.
- Twoi bracia poszli do pracy? Straszku, musimy koniecznie wrócić już do twojego domu! - zawołała dziewczynka. - Jak wrócą z pracy do domu, będą na pewno bardzo głodni. Umiem zrobić kanapki i kakao!
- Nie musisz się o nic martwić Weronko! - rzekł krasnoludek. - Nie trzeba się nigdzie spieszyć, na prawdę!
Z oddali dobiegł ich czyjś śpiew. Zbliżyli się i zobaczyli sześciu mężczyzn, wzrostem podobni byli Straszkowi.
- A oto moi bracia! - wskazał zapracowanych krasnali, towarzysz Weroniki. Zawołał w ich kierunku: - Hej, hej! Witajcie!!!
Szóstka dzielnych robotników, przerwała na chwilę zajęcia, wszystkie głowy odwróciły się w kierunku nawoływania.
- Hej! - zawołali w odpowiedzi bracia.
- Co cię tu sprowadza Straszku? - zapytał Żartowniś.
- Dziewczynka poprosiła mnie, żebym ją odprowadził do jej mamy... Tylko... Tylko, że ja nie wiem gdzie jest jej mama, więc wolałem przyjść z nią tutaj. - w skrócie opowiedział Straszek.
- No dobrze. Pomyślimy jak pomóc dziecku wrócić do domu, ale kiedy sami uporamy się z naszymi obowiązkami! - mądrze odparł Roztropek. - Obiecaliśmy pomóc Zwierzętom z tym powalonym, starym drzewem.
- Tak, tak racja! - wtrącił swoje trzy grosze Spryciarz.
I tak, po przywitaniu się i wymienieniu swoich rad, całą siódemką powrócili do pracy. Weronika usiadła na trawie i przyglądała się, jak jej przyjaciele pomagają mieszkańcom łąki i lasu.
***
- Dzień dobry Nadio. - przywitała się z opiekunką.
-Dzień dobry pani. Dziś w nocy zauważyłam, że Weronika jakby się uśmiechała. To dobry znak. Myślę, że może śniła o czymś przyjemnym.
- Ja też. Czytasz jej tyle pięknych baśni. Jeśli cię słyszy, tak jak mówią lekarze, to być może, śnią się jej same cudne, bajkowe krainy i przyjaźnie nastawione stwory?
Delikatny, przelotny uśmiech zagościł na moment na zatroskanym obliczu matki.
- Czy pani wie?...-zagadnęła ją Nadzieja. - Czy pani wie, że właśnie ten sam cień uśmiechu miała również Weronka?
Kobieta popatrzyła na swoją koleżankę z wdzięcznością.
- Dziękuję...-szepnęła w odpowiedzi.
niedziela, 5 stycznia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten ktoś obok.
«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...
-
«PROLOG» - I, mamy go!!! - okrzyk triumfu ratownika medycznego oznajmił sukces reanimacji. Ostrożnie położono go na noszach i natychmiast ...
-
"Chwila, w której serce ustaje, życiu nowy smak nadaje..." Echo końskich kopyt dudniło po cichych uliczkach. Czarny karawan ciąg...
-
Jakby tu zacząć? Otóż...Witam na moim blogu :-) Spróbuję zmierzyć się na nim z sobą samą. Może Ktoś z was lubi czytać opowiadania różne, n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz