niedziela, 17 maja 2015

Czy warto było??? 3.

Aaron Camelham zatrzymał wóz na podjeździe. Zamożność tej rodziny rzucała się w oczy już na zewnątrz. Dom w prowansalskim stylu, zadbany ogród i solidna brama, były wykładnią zawartości sejfu czy kont w bankach. Mężczyzna poczuł się nieswojo.
Wszedł po kilku stopniach, nacisnął guzik wideofonu.
- Słucham? - ogolona twarz pana domu zjawiła się na ekranie.
- Dzień dobry. Detektyw Camelham z obyczajówki... Chciałbym zadać państwu kilka pytań odnośnie zaginionej córki...
- To chyba pomyłka proszę pana... Proszę wejść... - Aaron szarpnął lekko drzwi i wszedł do holu.
- Powiedział pan, że pomyliłem się...
- Na pewno zaszła jakaś pomyłka... Nasza córka nie żyje. - ton głosu gospodarza drżał.
- Hmm... - detektyw spojrzał na swoje zapiski, na adres znaleziony przez partnera i milczał.
- Szukaliśmy naszej Boni przez długi czas, wynajmowaliśmy najlepszych detektywów i śledczych... Miesiąc temu powiadomiono nas o ciele młodej dziewczyny, znalezionym na wysypisku śmieci... Było już w rozkładzie, ale w zaciśniętej dłoni miała łańcuszek z białego złota, który nasza córka dostała od swojej matki chrzestnej... Badania DNA wykazały, że to była Bonita...- po policzkach ojca płynęły wąskie stróżki. Szybko otarł je wierzchem dłoni i wskazał detektywowi drzwi. Camelham podziękował i wyszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ten ktoś obok.

«ROZDZIAŁ JEDENASTY» "Szarość mgły wieczornej oplatała trawę, krzewy i pnie drzew. Szedł brzegiem rzeki, rozglądając się dokoła. Szukał...